Alejaja.pl - humor, teledyski, magia, gry online
AleJaja.pl    Linki    Kontakt     Reklama    Masz neta w TPSA? Kliknij


» SZNURKI »
Animacje 3D
Animacje flash
Dla dorosłych
Filmy - reklamy
Filmy amatorskie
Filmy ekstremalne
Filmy sportowe
Filmy śmieszne
Gry online
Idole
Inne ciekawe
Jackass
Kabarety
Magia - iluzja
Mp3 śmieszne
Obrazki śmieszne
Przeróbki
Tapety fajne
Teledyski
Ukryta kamera
Najnowsze sznurki
Dodaj link
Wyszukiwarka
» ŚCIĄGNIJ »
Filmiki
Gry
Mp3
PPSy
Programy
Archiwum plików
Pomnażaj kasę

» ZOBACZ »
Dowcipy
Opisy GG
Śmieszne smsy
Gry online
Okna z błędami
Popraw humor
 
» ALEJAJA.PL - Humor, Dowcipy, Śmieszne kawały, Smieszne sms, jaja, jajca «


Historia z morałem na temat wyborów @ 04.03.2010, 21:58:31
W czasie sztormu na wielkim oceanie zatonął ogromny statek pasażerski. Na szczęście większości załogi udało się dopłynąć na sporą bezludną wyspę i przeżyć. Po jakimś czasie rozbitkowie zaaklimatyzowali się do nowych warunków - wybudowali pierwsze chaty, potrafili zdobyć wodę i jedzenie. Stworzyli małe społeczeństwo, czekające na ratunek. Niestety ten z nikąd nie przychodził. Po jakimś czasie na wyspie zaczęły się rodzić pierwsze dzieci, a ludzie wydawali się przyzwyczajać do trudnych wyspiarskich warunków, spoglądać z nadzieją w przyszłość i ewentualny ratunek.

Oczywiście jak w każdej grupie znalazły się osoby, które nie chciały w zgodzie walczyć o przeżycie. Kilku rosłych cwaniaczków w chaosie codziennej walki o przetrwanie założyło swoje wyspiarskie gangi i zaczeło napadać praworządnych mieszkańców wyspy. Po jakimś czasie mieszkańcy postanowili się bronić i zorganizować napaść na oprychów.

Jednak, gdy tylko szefowie gangów zrozumieli co się święci - przerazili się, gdyż wiedzieli, że nawet ich połączone gangi nie będę w stanie obronić się przed wszystkimi mieszkańcami wyspy. Przybyli, więc razem do głównej wioski na wyspie i publicznie oświadczyli, że to wszystko wina braku ładu i prawa na wyspie. Należy rozpisać demokratyczne wybory i wybrać władze wyspy. Ogłosili, że przysięgają, że dopilnują sprawiedliwego głosowania i że każdy może startować w wyborach na burmistrza wyspy. Ludzie zgodzili się i postanowili, że demokratyczne wybory rozwiążą ich problem.

Oczywiście wszyscy szefowie gangów zgłosili swe kandydatury. Oprócz tego zgłosił się też Adam - najbardziej popularna i szanowana osoba w wiosce. Jego kandydatura została oficjalna przyjęta. Niestety następnego dnia, ktoś poderżnął mu gardło we śnie. Ludzie podejrzewali kto mógł to zrobić, a nie mieli żadnych dowodów. Żaden z mieszkańców wioski nie miał już odwagi by zgłosić swą kandydaturę.

Oprychowie rozumieli, że z braku dobrych kandydatów ludzie mogą zignorować wyboru i rozprawić się z nimi po swojemu. Dlatego też, urządzali codziennie na środku wioski debaty w których jeden stwierdzał, np. że w przyszłym państwie łowiący ryby powinni więcej płacić od innych, bo ryby są wspólnym dobrem i powinny być opodatkowane. Inny zażarcie bronił rybaków. Każdego dnia debata była na inny - zupełnie bzdurny - temat, który dzielił w jakiś sposób mieszkańców wyspy.

I w dniu wyborów rybacy poszli głosować na tego oprycha, który chciał najmniej opodatowywać rybaków. Budowniczy poszli głosować na tego, który najmniej chciał opodatkowywać budowniczych, zwolennicy kontroli urodzeń na wyspie na zwolenników kontroli urodzeń itd. Każdy myślał, że idzie "zagłosować na najmniejsz zło". W ten sposób wszyscy mieszkańcy wyspy oddali głos na jednego z trzech oprychów.

Po skończonych wyborach, jeszcze przed policzeniem zabezpieczonych przez mieszkańców głosów - wszystkie trzy gangi świętowały w jaskini po drugiej stronie wioski. Udało im się przechytrzyć wyspiarzy. Niezależnie od wyniku - oprychowie wiedzieli, że będą mogli kontynoować swoje złodziejskie pożądki - teraz nawet częściowo w majestacie prawa. Jeden z oprychów został właśnie wybrany i ma poparcie większej części wioski. Nie groziła im już jednomyślna napaść wyspiarzy. Obiecali sobie, że na forum publicznym zawsze będą dla siebie wrogami - by nie wzbudzać podejrzeń.


Wniosek z powyższej opowiastki prosty. Popierając "mniejsze zło", wciąż popierasz zło. A popierając jakiekolwiek zło blokujesz możliwość rozwoju prawdziwego dobra. Pomyśl o tym następnym razem kiedy pójdziesz oddać do urny głos na kogoś tylko dlatego, że reszta wydaje Ci się jeszcze gorsza, a "nie chcesz zmarnować głosu". Brak poparcia dla wszystkich ze stron także jest głosem.
skomentuj (0)
Historia pewnego studenta @ 26.01.2010, 16:09:44
Sir Ernest Rutherford, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki i przewodniczący Royal Academy, opowiedział kiedyś następującą historię:

Pewnego dnia zatelefonował do mnie pewien kolega. Właśnie miał oblać jednego ze swoich studentów za błędną odpowiedź na pytanie z fizyki, lecz tamten upierał się, że powinien dostać maksymalną ilość punktów. Obydwaj zgodzili się, aby tę kwestię rozstrzygnął niezależny sędzia i wybrano do tego celu mnie.

Czytam więc pytanie egzaminacyjne: „Wykaż, w jaki sposób można określić wysokość budynku za pomocą barometru.”


Student odpowiedział: „Bierzemy barometr na szczyt budynku, przywiązujemy barometr do liny, opuszczamy go na ulicę, zwijamy z powrotem i mierzymy długość wykorzystanej liny. Jej długość odpowiada wysokości budynku.”

Faktycznie, jego żądanie dotyczące maksymalnej ilości punktów było w pełni uzasadnione, gdyż jego odpowiedź była jak najbardziej prawidłowa! Z drugiej strony, oznaczałoby to przyznanie mu najwyższej oceny z fizyki, podczas gdy jego odpowiedź nie potwierdzała takiej wiedzy. Zasugerowałem, aby spróbował jeszcze raz. Dałem mu sześć minut na zastanowienie się, ale zastrzegłem, że odpowiedź powinna zawierać jakiś element wiedzy z fizyki.

Po pięciu minutach zauważyłem, że nie napisał nic. Zapytałem więc, czy chce się poddać, ale odpowiedział, że zna wiele rozwiązań i zastanawia się nad najlepszym. Przeprosiłem go zatem i kazałem kontynuować. Po kolejnej minucie odpowiedź była gotowa:

„Bierzemy barometr na szczyt budynku i wychylamy się poza krawędź dachu. Upuszczamy barometr na ziemię, mierząc czas jego lotu stoperem. Następnie za pomocą wzoru x=0.5*a*t^2 obliczamy wysokość budynku.”

W tym momencie zapytałem mojego kolegę, czy chce się poddać. Pokiwał głową na tak i przyznał studentowi niemal najwyższą ocenę.

Kiedy wychodziłem, zawołałem do siebie jeszcze raz studenta i spytałem go o te pozostałe odpowiedzi, nad którymi się zastanawiał.

- Cóż – odpowiedział – jest wiele sposobów na określenie wysokości budynku za pomocą barometru. W słoneczny dzień można np. zmierzyć jego wysokość, następnie wysokość cieni jego i budynku i z prostej proporcji określić wysokość samego budynku.

- No dobra, a co z tymi pozostałymi metodami?

- Jeśli pan chce, można obliczyć to podstawową metodą mierzenia wysokości. Bierzemy barometr i zaczynamy iść po schodach budynku. Podczas tej wspinaczki odmierzamy na ścianie długości barometru i docierając na samą górę znamy jego wysokość w długościach barometru.

- Dosyć bezpośrednia metoda.

- W rzeczy samej. Jeśli chciałby pan coś bardziej wyszukanego, możemy przywiązać barometr do końca sznurka i użyć go jak wahadła. Mierzymy wtedy siłę grawitacji na wysokości ulicy, a później na szczycie budynku. Z różnicy tych wyników można łatwo obliczyć jego wysokość.

Na tej samej zasadzie możemy przywiązać barometr do liny i opuścić go do poziomu ulicy i wtedy z okresów wahadłowego ruchu obliczyć samą wysokość.

No i w końcu prawdopodobnie najlepsza metoda. Bierzemy barometr, idziemy do piwnicy i pukamy nim w drzwi kierownika. Kiedy nam otworzy, mówimy: „Panie Kierowniku, mam tutaj świetny barometr. Jeśli powie mi pan, jaka jest wysokość tego budynku, barometr jest pański.”

W tym momencie zapytałem owego studenta, czy zna konwencjonalną odpowiedź na to pytanie. Przyznał że owszem, zna ją, ale miał dość mówienia mu przez szkołę, nauczycieli i kolegów tego, w jaki sposób ma myśleć.

Student nazywał się…

Niels Bohr

Został laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki z 1922 roku.
skomentuj (0)
Miesiąc wracała z zakupów @ 20.01.2010, 17:40:09
Dopiero po 30 dniach zdołała wrócić do domu pewna mieszkanka Szkocji, która przed Bożym Narodzeniem pojechała do miasta kupić świątecznego indyka. Jadąca z Inverness do domu na trudno dostępnym przylądku Cape Wrath pani Kay Ure nie mogła pokonać ostatnich 17 km drogi z powodu obfitego śniegu.
Na najdalej wysuniętym na północ skrawku Wielkiej Brytanii 57-letnia pani Ure wraz z mężem prowadzi kawiarnię w latarni morskiej. 23 grudnia mąż odwiózł ją samochodem około 17 km do jeziora Kyle of Durness, skąd przeprawili się łodzią, po czym pani Ure wsiadła w mikrobus do Inverness. Kiedy miała wrócić, droga do latarni morskiej była już nieprzejezdna.

Boże Narodzenie spędziła u przyjaciół w przyczepie kempingowej w Durness, a jej mąż - w latarni, w towarzystwie ich sześciu psów oraz dwóch turystów, którzy przyszli do kawiarni. Dopiero kiedy poprawiła się pogoda, mógł on dojechać samochodem do Durness i zabrać stamtąd małżonkę.

Jak powiedział BBC, "miło było zobaczyć ją znowu, a ona była zadowolona, że wróciła do domu". Dodał, że urządzają w końcu "małe obchody Bożego Narodzenia" i podkreślił, że gdy przeprowadzali się na Cape Wrath, byli przygotowani na problemy związane z życiem w niedostępnym miejscu.
skomentuj (0)
Mecz sprzed 69 dni komentowany na żywo @ 31.12.2009, 15:26:18
Norweska telewizja publiczna NRK zadziwiła widzów oglądających wiadomości sportowe, komentując "na żywo" mecz hokejowy sprzed 69 dni.
Spotkanie Valerenga - Frisk, które zakończyło się wygraną gospodarzy 8:1, odbyło się 20 października, lecz było w tym tygodniu powtarzane, jako "mecz roku", na kanale TV2, największego konkurenta NRK.

Komentatorzy telewizji publicznej zwykle oglądają mecze na kanale konkurencji i tym razem myśleli, że relacja jest na żywo. Komentatorka Karen-Marie Ellefsen, zachwycona wysokim wynikiem, komentowała na bieżąco spotkanie w najważniejszym wydaniu wiadomości sportowych.

Lawina telefonów od widzów zaskoczyła dziennikarzy NRK. Odezwali się też działacze Valerengi, którzy zapewnili, że tego dnia ich klub nie grał żadnego meczu.

Kierownik redakcji sportowej NRK Espen Graff przyznał, że "to była jedna z największych wpadek w historii naszego kanału".

- Musiało nastąpić pewne rozluźnienie, zwłaszcza że programy są przygotowywane przez kilka osób. Faktem jednak jest, że mecze naszej ligi hokejowej zwykle oglądamy w TV2. Kanał ten miał w programie o godzinie 18 hokej, jak zawsze, lecz nikt nie zdał sobie sprawy z tego, że jest to powtórka - tłumaczył Graff.

http://sport.onet.pl/0,1248736,2103587,,mecz_sprzed_69_dni_komentowany_na_zywo,wiadomosc.html
skomentuj (0)
PO - 100% @ 07.11.2009, 23:54:01
Według ostatnio przeprowadzonego sondażu 100% badanych wybrało PO.
Zadane w ankiecie pytanie brzmiało:
"Wycierasz dupę PRZED czy PO?"
Część badanych oddała zabrudzone ankiety.
skomentuj (0)
Zdała egzamin na prawo jazdy za 950 razem @ 05.11.2009, 18:44:10
Pewna 68-letnia mieszkanka Korei Południowej nie zniechęciła się 949 nieudanymi próbami zdania egzaminu teoretycznego na prawo jazdy. Jak się okazało, jej wytrwałość się opłaciła - zaliczyła za 950. razem - informuje prasa Korei Południowej.
Pani Cza Sa Sun z miasta Wanju na południu kraju 949 razy dostawała na egzaminie teoretycznym składającym się z 40 pytań 30-50 punktów. Dopiero za 950. podejściem uzyskała 60 punktów, czyli akurat tyle, ile wystarczy do zaliczenia.

Wytrwała Koreanka po raz pierwszy stawiła się na egzamin w kwietniu 2005 r. i od tego czasu próbowała zdawać codziennie z wyjątkiem świąt i weekendów.

- Szacuję, że wydałam na wpisowe i transport jakieś 10 mln wonów (5800 euro), więc nie mogłam się wycofać w połowie - powiedziała dziennikarzom.

Teraz przed panią Cza Sa Sun egzamin praktyczny.

http://wiadomosci.onet.pl/2072649,12,zdala_egzamin_na_prawo_jazdy_za_950_razem,item.html
skomentuj (0)
Przyszedł na własny pogrzeb @ 05.11.2009, 18:43:42
Brazylijczyk, którego uważano za tragiczną ofiarę wypadku samochodowego, wywołał panikę wśród swych bliskich, gdy przyszedł cały i zdrowy na własny pogrzeb - napisała w środę brazylijska prasa.
Rodzina, choć miała wątpliwości, zidentyfikowała osobę, która straciła życie w niedzielnej kolizji drogowej w stanie Parana (w południowej części kraju), jako 59-letniego Ademira Jorge Goncalvesa - poinformowała miejscowa policja.

Zgodnie ze zwyczajem panującym w Brazylii, pogrzeb zorganizowano już następnego dnia. Uroczystość zbiegła się z zaduszkami, w czasie których Brazylijczycy odwiedzają groby swych bliskich.

Jak podał dziennik "O Globo", Goncalves - o czym rodzina nie wiedziała - spędził sobotnią noc z kolegami przy mocnych trunkach. O swoim pogrzebie dowiedział się, gdy już się rozpoczął.

Rzecznik policji powiedział, że mężczyzna natychmiast udał się na miejsce pochówku, by powiadomić bliskich, że żyje.

Policja dodała, że ciało, które zamierzano pochować, poddano powtórnej identyfikacji.

http://wiadomosci.onet.pl/2072582,12,brazylia_przyszedl_na_wlasny_pogrzeb,item.html
skomentuj (0)
Piechniczek zadowolony z postępów kadry @ 12.10.2009, 23:15:08
Po przegranym 0:2 meczu Polski z Czechami, zasiadający w Zarządzie PZPN Antoni Piechniczek jest zadowolony z nowej jakości polskiej reprezentacji:

- "Mieliśmy w pierwszej połowie osiem rzutów rożnych, a każdy był wykonany inaczej, miał swoją myśl przewodnią.

Mnie cieszy, że w drużynie panuje dobra atmosfera, chłopcy tworzą dobrze rozumiejąca się grupę, która znalazła wspólny język z trenerem. Staje się to normalna reprezentacja. Polska reprezentacja, a nie zagraniczna. W kadrze Beenhakkera panowała atmosfera daleka od utożsamiania się ze związkiem, który się reprezentuje. J...ć, j...ć PZPN, co tak pięknie krzyczą kibice, oznacza także j...ć reprezentację. U Majewskiego piłkarze zrozumieli, że nie są to słowa skierowane tylko do prezesa Grzegorza Laty i ich pracowników, ale także do nich."
skomentuj (1)

<< Poprzednie nowości << >> Następne nowości >>



 
« SUBSKRYPCJA «
Porcja kawałów i aktualizacje :)
 

« SONDA «

0
1
2
3
4
5
 


Copyright © 1999-2014 by alejaja.pl